Pomorska Izba
Handlowo - Przemysłowa
Oddział Pruszcz Gdański

83-000 Pruszcz Gdański
ul. Wojska Polskiego 4
(budynek internatu technikum ogrodniczego)
tel. 058 - 683-56-62
biuro@izbapruszcz.pl

<< wstecz  ^góra  dalej>>
Głos Wybrzeża - 08.07.2004

Bitwa o handel

        Dokończenie ze str. 1
        - Grunwaldzka jest ulicą zamierającą, a ma mieć najwyższe czynsze - kontynuował Ryszard Kokoszka (Konwencja Przedsiębiorców Województwa Pomorskiego). - Sklepy na dużych osiedlach mają trzy razy większe obroty. Przecież nikt nie kupuje ziemniaków na Grunwaldzkiej, by je wozić na Zaspę czy Morenę. Ludzie zainwestowali w lokale, zatrudnili pracowników, bo liczyli na ruch klientów. Ale ruchu nie ma i stale rosną koszty prowadzenia działalności. Wiedzieliby o tym panowie z zarządu miasta, gdyby raz na jakiś czas wyszli zza biurek i zadali sobie trud przejścia się ulicami miasta.
        - Uważacie, że czynsze są niskie? -pytał Tadeusz Zagórski (Wojewódzkie Zrzeszenie Handlu i Usług). - To dlaczego 1200 lokali w mieście ma zadłużenie w opłatach, a łączna kwota zadłużenia przekracza 6 milionów złotych?
        - Nie macie wizji ożywienia miasta -stwierdził Stanisław Małuszek (Izba Rzemieślnicza Małych i Średnich Przedsiębiorstw) - a ono ubożeje. Władze Gdańska powinny się skupić na strategii ożywienia, a nie na przykręcaniu śruby. Na tym co zrobić, aby w miejskiej kasie było więcej pieniędzy, ale nie metodą dobijania podatników. Może trzeba było rozłożyć podwyżki na minione 8 lat kiedy ich nie było, a dziś tak ogromne podwyżki rozłożą handel i usługi.
        Na spotkanie z wiceprezydentem Gdańska Szczepanem Lewną przyszło dwóch radnych: Piotr Dzik (PO) i Aleksander Żubrys (SLD).
        - Stare Miasto jest zrujnowane - mówił Piotr Dzik - całe nadaje się do kapitalnego remontu. Tu w budynki trzeba cały czas "wkładać", aby się nie zawaliły. Projekt, o którym mówimy, przygotowali ludzie, którzy nie znają realiów prowadzenia działalności gospodarczej w Gdańsku. A do tego dochodzą wymogi unijne, a wraz z nimi cała lawina nowych kosztów. Rozmowa taka jak dziś powinna być poprzedzona gruntownym rozpoznaniem, konsultacjami i uwzględnieniem wstępnych opinii środowiska. Tak się nie stało.
        - Widziałem przetargi, na których laicy licytowali ceny do niebotycznych wysokości. Bez biznesplanu, bez doświadczenia. I po 3-4 miesiącach plajta, sądy, zamknięte lokale. To można było przewidzieć - stwierdził Aleksander Żubrys - i zmienić zasady. Rozwój handlu i całego miasta powinien być apolityczny, a opierać się na tradycji i mądrości jego włodarzy. Wy, kupcy, przedsiębiorcy, jesteście solą tego miasta. Nie możemy dopuścić do waszego upadku i zrobię wszystko, aby to się nie stało.
        Szczepan Lewna odpowiedział wszystkim "hurtowo". - Mówicie, że planowane podwyżki są za wysokie, a metoda ich naliczania do kitu. Może to i prawda. Trzeba jednak wskazać, jak dojść do ustalenia realnej ceny. Nie znajduję argumentów, które by nakazywały tak konstruować zasady najmu, aby część ryzyka gospodarczego spadała na miasto. Ale miasto nie może tego przyjąć na swoje barki. Przy działalności gospodarczej nie powinno być socjalu. Podejmowaliście ją na własne ryzyko i na własny rachunek. Mówicie o rosnących kosztach, o wziętych kredytach, które spłacacie. To zwalanie na miasto ryzyka gospodarczego, na które miasto nie zgadza się - spuentował Szczepan Lewna, po czym poinformował zebranych, że spieszy się do telewizji i... wyszedł.
        Z kupcami pozostał uczestniczący w spotkaniu dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej UM Dimitris Skuras, który starał się za dwóch. Przynajmniej gdy chodzi o siłę głosu, bo część kwestii po prostu wykrzyczał do zebranych. - To, co robicie - grzmiał - jest próbą zawłaszczenia majątku miasta. Miasto jako uczestnik rynku chce ponosić ryzyko, ale jeśli rynek jest mocny i może dać więcej, to miasto chce wziąć więcej. Czy państwo zostaniecie w tych lokalach, które dzierżawicie, czy nie zostaniecie, to mnie nie obchodzi. Dla nas podmiotem nie jesteście państwo, tylko gospodarka lokalami komunalnymi. Jednocześnie deklaruję, że jesteśmy otwarci na propozycje i zależy nam na partnerstwie. Dopracowany projekt uchwały chcemy przedstawić we wrześniu.
        Dyrektor Skuras powiedział to naprawdę. Zaproponował partnerstwo rodem z filmu "Sami swoi", czyli "sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie". Partnerstwo z pozycji siły. Stwierdził, że przedsiębiorcy nie są dla miasta podmiotem działań. Wcześniej zażądał od zebranych (którzy zostali przecież zaproszeni przez władze miasta) wypisów z KRS-u, aby upewnić się czy fatyguje się dla ludzi odpowiednio reprezentatywnych. Widzieliśmy w Gdańsku różne rzeczy, ale taki publiczny pokaz arogancji podziwialiśmy po raz pierwszy. Kupcy, główni płatnicy podatków do kasy miasta, wychodzili ze spotkania oburzeni i obrażeni. Bitwa o gdański handel trwa.

Zbigniew Żukowski