Pomorska Izba
Handlowo - Przemysłowa
Oddział Pruszcz Gdański

83-000 Pruszcz Gdański
ul. Wojska Polskiego 4
(budynek internatu technikum ogrodniczego)
tel. 058 - 683-56-62
biuro@izbapruszcz.pl

<< wstecz  ^góra  dalej>>

Przebudowa prawa

        W związku z planowaną nowelizacją Ustawy o Prawie Budowlanym, jako przedsiębiorcy zrzeszeni w Konsorcjum Budowlanym utworzonym przy Pomorskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej - Oddział w Pruszczu Gdańskim postanowiliśmy wskazać na kilka aspektów tychże zmian. Niestety projekt rządowy cechuje niespójność i wybiórcze traktowanie problemu. Z jednej strony, bowiem otrzymujemy zmiany pożądane i celne, z drugiej natomiast takie, które z pewnością przyczynią się do dalszej, i tak już ogromnej, biurokratyzacji życia przedsiębiorcy. Ponownie branża budowlana będzie musiała uszczuplać swe portfele.
        Wkrótce po przyjęciu przez Parlament nowelizacji prawa budowlanego, jeszcze przed wejściem jego w życie, Rząd przygotował jego kolejne zmiany. Projekt przygotowano jako kolejny element pakietu wspierania przedsiębiorczości. Liczba wydawanych pozwoleń na budowę drastycznie spada, więc pomoc jest nieodzowna zanim nie będzie już, czego wspierać. Najważniejszym założeniem postulowanych zmian jest przyspieszenie i uproszczenie procedur budowlanych.
        Podjęto próbę ukrócenia patologii blokowania inwestycji przez zwykłych awanturników i rosnące jak grzyby po deszczu organizacje pseudoekologiczne. Ich faktyczny związek z troską o środowisko naturalne czy sąsiedzkie był zazwyczaj, co najmniej wątpliwy. Przed zaskarżeniem decyzji o wydaniu pozwolenia na budowę trzeba się będzie zastanowić nad konsekwencjami. Zniknie dotychczasowa bezkarność, pozwalająca kontestować wszystko i bez wyjątku dla zwykłego widzimisię. W proponowanym rozwiązaniu przewidziano możliwość ustanowienia przez NSA zabezpieczenia roszczeń inwestora z powodu wstrzymania wykonania decyzji administracyjnej w razie nieuzasadnionej skargi do sądu administracyjnego. Organizacje społeczne nie będą też mogły być stroną w takim sporze, jak to miało miejsce dotychczas.
        Nowelizacja zawiera szereg uproszczeń procedury administracyjnej. Poszerzona ma być lista obiektów, których realizacja nie wymaga uzyskania pozwolenia na budowę, wystarczy jedynie zgłoszenie ich odpowiedniemu organowi. Są to między innymi: budynki gospodarcze, altanki, miejsca parkingowe, budki telefoniczne, wiaty przystankowe, zbiorniki na gaz płynny przeznaczone do zasilania instalacji gazowych w budynkach jednorodzinnych, itd.
        W nowym projekcie skreślony został kontrowersyjny art. 48, który nakłada na nadzór budowlany obowiązek orzeczenia o nakazie rozbiórki obiektu lub jego części, który powstał albo jest budowany bez wymaganego przez ustawę pozwolenia. W jego miejsce wprowadzone mają być przepisy pozwalające zalegalizować budowę. W tym celu trzeba będzie przedstawić zestaw dokumentów potwierdzających zgodność inwestycji z założeniami planu zagospodarowania przestrzennego. Konieczny będzie również projekt budowlany ze stosownymi uzgodnieniami oraz wniesienie opłaty legalizacyjnej. Jej wysokość zależeć będzie od wielkości obiektu. Budowa nie może także naruszać przepisów technicznych i obowiązujących norm. Jedynie w wypadku niemożności spełnienia któregokolwiek z powyższych wymagań, może zostać wydana decyzja o rozbiórce.
        Polska jest biednym krajem i absolutnie nie stać jej na burzenie budynków postawionych zgodnie ze sztuką jednakże niemających urzędniczej zgody. Inwestycje wybudowane z pogwałceniem obowiązujących przepisów, bądź będące zwykłą "fuszerką" należy oczywiście wyburzyć. Z drugiej strony za niefrasobliwość trzeba płacić i wydaje się to zupełnie zrozumiałe i oczywiste. Wprowadzenie możliwości legalizacji budynków za pewną opłatą jest na pewno słusznym podejściem i należy takie propozycje poprzeć. Inną sprawą jest wysokość owej opłaty legalizacyjnej. Powinna ona być odpowiednia zarówno do wartości inwestycji, jak i możliwości zapłacenia kary. Rząd proponuje tu pięćdziesięciokrotność opłaty za odbiór budynku (może to być nawet kilkaset tysięcy!).
        Proponowane rozwiązanie dotyczy tylko legalizacji samowoli, które powstaną w przyszłości, nie wspomina natomiast o istniejących, a nie są to odosobnione przypadki. O większości nadzór budowlany w ogóle jeszcze nie wie. Potrzebne jest tu jakieś kompleksowe rozwiązanie.
        Nowelizacja przewiduje przeprowadzanie obowiązkowych kontroli inwestycji przed wydaniem decyzji o zgodzie na użytkowanie. Sprawdzana ma być głównie zgodność powstałej inwestycji z wydanym pozwoleniem na budowę. Inspektorzy będą mieli 14 dni na znalezienie "różnic". Kuriozalnym pomysłem wydaje się być wprowadzenie zasady dokonywania takich inspekcji jedynie po zakończeniu budowy, kiedy trudno zauważyć wszelkie uchybienia. W wielu krajach Unii Europejskiej nadzór budowlany również kontroluje realizację inwestycji budowlanych, jednakże przede wszystkim w trakcie ich trwania, kiedy można wiele dostrzec i poprawić. Proponowane kontrole nie będą też tanie. Ich koszt zależy przede wszystkim od wielkości budowy. Inspekcja w domu jednorodzinnym będzie kosztować jego właściciela od 500 do 1 tysiąca złotych. W przypadku inwestycji przeznaczonych na działalność gospodarczą będzie to wielokrotnie więcej. Wprowadzone rozwiązanie niestety budzi obawy czy nie przyczyni się do dalszego rozplenienia korupcji. Zmiana szczegółów budynku, choćby ustawienia ścianek działowych może wystarczyć inspektorowi do wstrzymania odbioru. Jeśli kogoś będą gonić terminy, zapewne będzie się starał z inspektorem "dogadać".
        Projekt niestety mnoży szeregi biurokratów. W skutek proponowanych zmian zatrudnionych zostanie 800 dodatkowych inspektorów nadzoru budowlanego. Rozrastający się aparat urzędniczy będzie jednak, czym nakarmić, gdyż Rząd spodziewa się uzyskać 100 min złotych zysku z wprowadzenia nowych opłat. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż wprowadzane zmiany mają na celu jedynie wyciągnięcie kolejnych pieniędzy od inwestorów.


Andrzej Czernomord